Turecka armia wkracza do Iraku

Tureckie siły zbrojne wkroczyły do kurdyjskiej strefy w Iraku. Oczywiście w pościgu za terrorystami. Są pierwsze ofiary.

PKK w akcji bojowej

Tureccy generałowie oskarżyli Kurdów o to, że nie dość skutecznie walczą z PKK - ugrupowaniem domagającym się autonomii dla tureckich kurdów. Okazało się, że Kurdowie zapomnieli, iż dostali zielone światło (i pomoc) tylko na zamachy w Iranie i Syrii. Tureckie posterunki mieli zostawić w spokoju (mapa).

Oficjalnie amerykańska armia szybko przełknęła niesubordynację sojusznika z NATO.

- Nic nam nie wiadomo o tureckiej akcji, a jeżeli ma miejsce to oznacza ona, że Turcy ścigają kurdyjskich terrorystów w ramach swoich antyterrorystycznych kontruderzeń - w imieniu Pentagonu nadspodziewanie gładko inwazję skomentował generał Perry Wiggins. Niestety generał nie wyjaśnił przy okazji briefingu czy kurdyjskie zamachy w Iranie także są uważane za akty terroru.

A nieoficjalnie Amerykanie nie mogą nic zrobić. Ani Turcji, w której armia chce użyć kurdyjskiej karty w wewnętrznej rozgrywce z islamistami; ani Kurdom, których komandosi walczą po stronie U.S. Army w centralnym Iraku.

Mogą poszukać kozła ofiarnego. Al-Qaeda czy Ahmadinejad?

Wrzuć w Gwar
Dodaj komentarz | Zostaw ślad