Okupacjach ludzkich gości

Czwarta rocznica inwazji na Irak została uczczona setkami manifestacji w irackich miastach. Szczególnej radości nie zanotowano.

Największe tłumy na ulice wyciągnął szyicki radykał Muktada as-Sadr. Na jego wyzwanie na ulice Najafu wyszły dziesiątki (okupanci) tysięcy, bądź nawet setki (rebelianci) manifestantów.

Sadr in Najaf

Tłumy szyitów domagały się opuszczenia Iraku przez siły okupacyjne. Rzecznicy Muktady wzywali do ponadreligijnego zjednoczenia i ataków na wojska USA i koalicji.

W czasie przemarszów na ulicach nie było wojsk okupantów. Nad miastem nie pojawiły się bojowe śmigłowce z gwiazdami pod skrzydłami, amerykańscy marines nie otworzyli ognia do sadrystów. Polaków też nie było…

Wyobraźmy sobie wojenną Warszawę. Tysiące osób z opaskami AK manifestujących przeciwko niemieckiej okupacji. A może lepiej pomyślmy o antyamerykańskich planszach rozwieszanych w Sajgonie? Pochodzie islamistów przez ruiny Groznego. Demonstracjach Tybetańczyków w Pekinie… Wszędzie polałaby się krew. W Iraku krwi nie było. Ci okupanci, to dziwni okupanci.

Wrzuć w Gwar
Dodaj komentarz | Zostaw ślad