Mahdi i Mesjasz

Najaf stał się miejscem najdziwniejszej bitwy irackiej wojny. Przez bez mała 24 godziny wojska rządowe wspomagane amerykańską artylerią i lotnictwem walczyły z sektą Niebiańskich Żołnierzy.

Święta wojna...

Członkowie sekty chcieli wykorzystać największe muzułmańskie święto Ashura do… zabicia najważniejszych przywódców religijnych, którzy mieli zjawić się w Najafie - w tym Wielkiego Ayatollaha al-Sistaniego. Akt ten miałby zapoczątkować apokalipsę i poprowadzić przywódcę kultystów Mahdi bin Ali bin Ali bin Abi Taleb’a do władzy nad światem islamu.

Plan Niebiańskich Żołnierzy został udaremiony przez połączone siły iracko-amerykańskie.

Według oficjalnych źródeł starcie zakończyło się zabiciem ponad 200 członków kultu i wzięciem kilkudziesięciu do niewoli. Podczas walki miał zginąć także przywódca sekty, uważający się za nowego islamskiego mesjasza - Mahdiego.

Równocześnie, kilkanaście tysięcy kilometrów dalej inny potencjalny mesjasz - George W. Bush ogłosił w swojej siedzibie, że twardo odpowie na jakiekolwiek działania Iranu w Iraku. W ten sposób amerykański przywódca po raz kolejny dał do zrozumienia światu, że militarna konfrontacja z Iranem, nie jest znów taka zła. I, że kolejna wojna nie jest wykluczona.

Szalony Mahdi bin Ali bin Ali bin Abi Taleb z Diwaniji został powstrzymany. Jego pobratymiec z Białego Domu jest coraz bliżej celu.

Wrzuć w Gwar
Dodaj komentarz | Zostaw ślad