Brodaty rewolucjonista zniszczył swój kraj, stał się największym wrogiem USA na zachodniej półkuli i przy okazji (a może dlatego?) ikoną kultury masowej. Niemniej Castro, przyjaciel Chaveza i towarzysz broni Che Guevary, nie jest wieczny, a administracja Białego Domu tworzy plan.
Po śmierci autokraty władze USA chcą pomóc Kubańczykom w procesie przejściowym i wprowadzaniu demokratycznych reform. Chociaż prawdopodobnie mieszkańcy gorącej wyspy najszybciej staliby się zwolennikami demokracji i gospodarki rynkowej, gdyby mogli zakosztować owoców tejże, to akurat w tym przypadku polityka Białego Domu jest niezmienna: embargo na handel z Kubą będzie trwać.
Oto w przypadku Chin polityka gospodarczego eksportu demokracji jest najlepszym rozwiązaniem, w przypadku Kuby - nie zniesienie potępionej przez ONZ blokady, lecz zapewnienie zdolności do dostarczenia w ciągu dwóch tygodni od rozpoczęcia przemian pomocy technicznej - ma pomóc w przywróceniu demokracji. Interesujące, dostarczenie jakiej pomocy? Takiej, jaką otrzymała Polska po roku 1989, czy takiej - jaka została wysłana do krajów z tej listy?
Ponad 35 lat temu Walter Lippmann napisał: For the thing we should never do in dealing with revolutionary countries, in which the world abounds, is to push them behind an iron curtain raised by ourselves (…) the right thing to do is to keep the way open for their return.
Po latach niesie się złośliwy chichot upiora historii. Ducha, który przypomina, że dawno temu Castro nie chciał przynależeć do obozu ZSRR. Fidel przystał do komunistów, gdy po inwazji na początku lat 60tych odkrył, że ma obok siebie wrogiego giganta. Wielkiego i agresywnego, USA.
Dodaj komentarz | Zostaw ślad


Strona główna >> Informacje o wpisie
Autor: zezen. Opublikowany sobota, lipiec 1st, 2006, o 7:26, w dziale Świat, Wszystko.
RSS 2.0 dla komentarzy.
Skomentuj wpis